What's up?

To, co mnie interesuje, denerwuje, inspiruje w pigułce.

Dzisiaj miałam interesujący sen. Na ogół się do nich nie przywiązuję, a w zasadzie zapominam o nich zaraz po przebudzeniu. Śniło mi się, że pewna bloggerka napisała do mnie e-maila, bym coś napisała na What’s up?.
Cały dzień zastanawiałam się o czym napisać. Podczas spaceru z psami wymieniłam się spostrzeżeniami ze znajomym odnośnie czytelnictwa. I pomyślałam, że to jest (może oklepany) ciekawy temat.
Przerażają mnie statystyki, że na jednego Polaka przypada 0,5 przeczytanej książki rocznie (bodajże na rok 2010). Gdzieś kiedyś usłyszałam, że człowiek jest jedyną istotą żyjącą, która chce wszystko wiedzieć i rozumieć. I mamy do tego predyspozycje. Potrafimy czytać, przetwarzać informacje, zapamiętywać.
Smutno mi, bo nie wykorzystujemy danych nam zdolności. Przestajemy być dociekliwi, czytanie kojarzy nam się z przymusem, a nie z poszerzaniem horyzontów i przede wszystkim dobrą zabawą. Czy to już nowy gatunek? Homo sapiens nie-sapiens?

Mój kolega podczas nudnego dnia w biurze zaczął czytać książkę. 700 stron. I o dziwo z własnej, nieprzymuszonej woli. W pewnym momencie wszedł znajomy i zszokowany zapytał: „Czytasz książkę? Taką grubą?”.

Kiedyś sama myślałam nad napisaniem czegoś własnego. W czasach gimnazjalnych, kiedy byłam wielką fanką pewnego klubu piłkarskiego, wymyśliłam historię o środowisku kibolskim. Chłopak, kibic katolickiego klubu i dziewczyna, zwolenniczka protestanckiego. Połączyła ich miłość do piłki nożnej, a wkrótce do siebie, jednak dzieliło ich o wiele więcej – religia, kluby, środowisko. Dobrze, że ta historia toczyła się jedynie w mojej głowie, a nie w Wordzie. Oklepany temat nieszczęśliwej miłości, taki Romeo i Julia (przepraszam Williama Szekspira za porównanie siebie do Niego) tylko współcześnie i w innym środowisku. Zresztą wykorzystywanie losów włoskich kochanków do współczesnych filmów i książek też już było.
Podczas pewnej rozmowy z moją siostrą, w której wspominałyśmy dzieciństwo, przyszła mi na myśl, że kiedyś to opiszę. Historie i anegdotki o naszej relacji. A powiem wam, że to temat rzeka. Moja siostra na mnie bardzo oddziaływała i miała nieprzeciętną wyobraźnię, co przekuwała w szalone działania, by mi dopiec lub osiągnąć jakiś cel.

Znając mój słomiany zapał oraz zdolności pisarskie, byłby to gniot. I może ciekawa fabuła, ale brak kunsztu. Poza tym kto by to czytał? A wcześniej kto by to wydał? Nastolatka pisarką to dla mnie oksymoron. Na szczęście swoje zapędy humanistyczne (zamknięte w umyśle matematycznym, co jest kolejną ironią) mogę przenieść na bloga.

Niestety, w dzisiejszych czasach wszyscy chcą pisać, a nikt nie chce czytać. I to mnie martwi.

Rola Lecha Wałęsy w historii współczesnej jest wielka i wszystkim dobrze znana. Nikt chyba nie ma wątpliwości co do słuszności przyznania Panu Prezydentowi Pokojowej Nagrody Nobla. Każdy, kto śledzi wiadomości, wie też, że Pan Prezydent ma dość specyficzny sposób wypowiedzi. Jest to człowiek bezpośredni, szczery i spontaniczny. Podejrzewam, że żaden PR-owiec nie wymyśla mu wizerunku, ubioru, gestykulacji, nie kreuje go. I ma to wielki plus. Na tle polityków, którzy mają pięknie skrojone garnitury, ładnie uczesane włoski i wybielone ząbki, którzy godzinami analizują każdy gest i słowo, współpracują z ludźmi odpowiedzialnymi za wizerunek, Pan Prezydent się wybija. I nie jest to nic złego. Powiedzmy sobie szczerze, że jest to człowiek niewykształcony, stał się Prezydentem z dnia na dzień i nie potrafił się przestawić.
Dlatego dziwię się mediom, które dokładnie znają charakter i temperament Pana Wałęsy, że linczują go za Jego wypowiedź odnośnie homoseksualistów.  Ja dokładnie wiem, co Pan Prezydent chciał powiedzieć. Jego słowa (nieco feralne) były opinią odnośnie jego poglądów na związki jednopłciowe. Uważam, że nie jest to normalne, jak próbuje nas przekonać partia p. Palikota. Nie jestem znawcą w temacie, ale własne zdanie mam. Wg mnie nie powinno uczyć się dzieci, że to super, ekstra, róbcie tak. Nie potępiam homoseksualistów, nie jestem jedną z nich i nie wiem, co przeżywa człowiek nieakceptowany ze względu na coś, na co nie mają wpływu. Jestem tolerancyjna, nie wysyłam tych ludzi na szubienice, ale niech nikt mi nie wmawia, że jest to normalne, bo takie zjawiska w przyrodzie przez 2000 lat naszej ery nie były uznawane za normę. Jestem jak najbardziej za nowoczesnością, rozwojem cywilizacji, ale nie chcę, by w przyszłości moje dzieci były uczone, że to naturalne. W Skandynawii i krajach zachodu dzieciom wpaja się takie informacje!
Pan Prezydent zapewne ma podobne zdanie na ten temat. Jego słowa nt. homoseksualnych parlamentarzystów były skrótem myślowym. Jego wypowiedź miała sens ogólny. Jest przeciwny, żeby o tym temacie mówiło się powszechnie i pokazywano (EPATOWANO) homoseksualizmem publicznie. Nikomu do łóżka nie chcę zaglądać, to nie jest moja sprawa. Dorosły człowiek ma wyrobione poglądy. Ja, jako osoba pełnoletnia, ale jeszcze nie dojrzała (mam niedługo 19. urodziny i nie przeżyłam w życiu tak wiele, by uznawać się za doświadczoną życiowo) mam swoje zdanie na pewne tematy, na niektóre dopiero opinię wyrabiam. Pomyślmy jednak o dzieciach, które pochłaniają jak gąbka wszelkie nowinki, nowości, informacje bez żadnej filtracji. Słuchają, co się dzieje i uznają to za normalne, bo przecież o tym się powszechnie mówi. W takiej atmosferze ciężej im będzie wyrobić sobie zdanie na temat. Im więcej i dłużej będą słuchać o pomysłach p. Palikota, tym ciężej będzie im w przyszłości myśleć inaczej, niż wszyscy.
Faktycznie słowa P. Prezydenta mogły obrazić środowisko homoseksualne, ale to nie oznacza, że trzeba tego Pana zlinczować medialnie, odebrać Nagrodę Nobla, na którą ciężko zapracował i wyzywać go od anty-demokratów. Demokracja to głos większości – czy większość z Was jest za związkami homoseksualnymi? Podejrzewam, że jednak nie. Nowoczesność nowoczesnością, ale nie gońmy ślepo za wzorcami zachodu, gdzie eutanazja, homoseksualizm i aborcja jest powszechna!
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!

P.S. Jeżeli mój wpis uraził jakiegokolwiek homoseksualistę albo w ogóle kogokolwiek, to serdecznie przepraszam, nie było to celowe.

Ferie się kończą, spędzone były w domu. Dosłownie. Niemalże dzień w dzień w domu. W pierwszym tygodniu był mój chłopak, więc spotykaliśmy się u mnie, u niego, chodziliśmy do kina. Drugi tydzień miał być pełen uczenia się i skupienia na maturze. Skończyło się na anginie ropnej, wysokiej gorączce, spaniu.
Dopiero teraz, jak czuję się lepiej, trochę poczytałam. Znowu zacznie się ciśnienie, niewyspanie, nauka, sprawdziany… Szczerze mówiąc chciałabym mieć już wakacje, już być po wszystkim, bez względu na to ilu rzeczy jeszcze nie umiem ;-)

Nawiązując do ostatniej notki, to bycie kierowcą jest uciążliwe (czasami), ale mimo wszystko ma szereg zalet, jak szybsze przemieszczanie się, możliwość pojechania gdzie się chce kiedy się chce nie podporządkowując się rozkładom jazdy. Jeśli chodzi o abstynencję to nie przeszkadza mi to. Oczywiście lubię czasem napić się piwa czy drinka, ale jeśli mam prowadzić to wybieram kierownicę. Pozdrawiam! ;)

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2016 What's up? Design by SRS Solutions

  • RSS